Końskie narodziny

Wszystko o koniach.

Moderator: Moderatorzy

Końskie narodziny

Postprzez Justyś » Śro, 23 Mar 2005, 18:43

Mamy już marzec, prawie kwiecień - sezon porodowy powinien być w pełni...
Bardzo proszę pochwalcie się, czy kiedyś pilnowaliście narodzin nowego pupila, ile razy udało się upilnować porodu i na ile pilnowań?? Czy jakieś śmieszne sytuacje Wam się przytrafiły??

Na początek sama przedstawię historyjkę z zeszłego roku:
Urodził się śliczny źrebaczek - chłopczyk. Szybko wstał na nogi, szukał wymienia mamy....i tu pojawiał sie problem...na szukaniu się skończyło. Próbowaliśmy mu pomóc złapać za strzyk, ale chłopczyk miał strasznie długie nogi i niską mamę i wcale nie tak łatwo było przyjąć mu odpowiednia pozycję. W trzy godziny po porodzie zdecydowałam się zdoić siarę i podać małemu, żeby się wzmocnił i nie stracił drogocennych przeciwciał siarowych.
Oczywiście nadal próbowaliśmy podstawić go do wymienia, przy kolejnej próbie zauważyłam, że żuchwa źróbka jest o dobry centymetr krótsza od górnej szczęki!! Nagle wszystko się wyjaśniło, choć dla hodowcy to był praktycznie cios. Ale nie poddawaliśmy się i walczyliśmy żeby źrebak sam nauczył się ssać matkę, po kilkunastu godzinach był juz mocniejszy i pewniej stał na nogach, wstawałam w nocy co godzinkę i mu pomagałam ssać. O piątej nad ranem, zwlekłam sie po raz kolejny z łóżka i ledwo widząc na oczy poszłam do boksu......ale obrazek, który ujrzałam nie był mirażem: chłopak stał dzielnie i ssał z zapałem!!!! SAM
To był połowiczny sukces, bo martwiliśmy się jak sobie będzie radził w dorosłym życiu: z jedzeniem owsa czy zrywaniem trawy?? Co z prawidłowym ścieraniem zębów???????
Ale póki co pił i mógł sam dbać o siebie a dni mijały, stado poszło na pastwisko. Po trzech miesiącach złapałam naszego bohatera i oczywiście zajrzałam mu w paszczę!! Radości nie było końca: obie szczęki były równe i ząbki elegancko mu wychodziły...
Morał: nie wszysko jest takie beznadziejne na jakie wygląda, trzeba zawsze próbować...
Pozdrawiam i zachęcam do opowieści - chrzestna matka kilkorga końskich dzieci
Justyś
Nowy
 
Posty: 4
Rejestracja: Wto, 15 Mar 2005, 11:15
Miejscowość: Kraków

Marcowe źrebaki

Postprzez Cynamonka » Pon, 28 Mar 2005, 18:21

U nas w stajni juz 1 marca urodziło sie pierwsze zwierzątko. Ogierek - MadMax. Długo czekalismy na niego bo juz w styczniu wet. mowił ze lada dzien... no i 1 marca sie pojawił. A w niedziele wielkanocną urodziło sie kolejne maleństwo- Malina. Mamy obu poradziły sobie same z porodem. Rano po prostu mieliśmy niespodzianke w stajni.... i jaką milą niespodzianke.
MadMax - jak sama nazwa wskazuje jest lekko "mad":) :twisted:
A Malinka to super dziewczynka :D
Na szczeście oba maleństwa jak i mamy są zdrowe. Dobrze ze juz jest ciepło, bo bedą mogły hasać po polciu. (Madmax juz hasa a Malinka jeszcze zbiera siły) :)
I w tym roku nie spodziewamy sie juz maluchów. Dwa łobuziaki wystarczą :lol:
Pozdrawiam.
Be happy for this moment, this moment is your life
Cynamonka
Użytkownik
 
Posty: 26
Rejestracja: Pon, 07 Mar 2005, 21:29
Miejscowość: Kraków

Postprzez Pentesilea » Pon, 28 Mar 2005, 18:24

Chwila narodzin źrebaczka jest niesamowita. Byłam tylko przy jednym takim wydarzeniu, ale i tak będę to długo pamiętać.

Było to dwa lata temu, na początku wiosny, w któryś poranek ok. godziny 8. Miałam już wychodzić na jazdę, kiedy zawołali mnie, że klacz się źrebi. No to w tył zwrot, koń do boksu i do przyszłej mamy. :) Poród trwał dosłowie 3 minuty, szybko, sprawnie, bez komplikacji. Maleństwo okazało się być ogierkiem. Źróbek był bardzo silny, wstał po kilku minutach, a po pół godzinie był już po swoim pierwszym w życiu śniadanku i zwiedził cały boks. Był niesamowicie ciekawski. Chwiał się na tych swoich dłuuuuugich nóżkach, ale dzielnie obszedł boks, zaglądając niemal pod każde źbło.

Okazało się niestety na drugi dzień, że ma przepuklinę. Ale po operacji szybko doszedł do siebie i dziś jest już prawie "duży" :)

Natomiast moja klacz urządziła mnie równo, nie dając najmniejszych znaków, że będzie się źrebić. Tydzień wcześniej było widać już mleko, niby coś, ale nagle odechciało jej się rodzić. :) Zaczynał się już drugi tydzień po terminie. Aż pewnej nocy... Stróż był o północy - nic. O drugiej - nic. O szóstej - źrebak stał obok mamy :) Godzinę później byłam w stajni. Źróbek był - klaczka, piękna, ruda jak mamusia :). Ale łożyska nie było. Zaczęłam się martwić. Niby nic, ale nerwów kosztowało mnie to wiele. W końcu było to już kilka godzin po porodzie. Ale po zastrzyku i masażu wszystko się udało.

I tak to właśnie było :D
Pentesilea
Zaawansowany
 
Posty: 66
Rejestracja: Sob, 11 Gru 2004, 18:51
Miejscowość: Rzeszów

narodziny

Postprzez pop_szper » Śro, 13 Kwi 2005, 8:26

Witam.
W niedzielę przed Wielką Noca oźrebila nam się klacz. Malo brakowało a przegapilibyśmy ten moment wszystko trwalo może ok 15 minut. Xrebaczek jest dziewczynką która wstała juz po kilku minutach lecz matka dopiero po półtorej godziny, strasznie balismy sie o nia i już mieliśmy dzwonic po weterynarza lecz poskutkowało to że zastawiliśmy małego od mtaki i wstała. Narodziny źrebaczka to coś pieknego juz drugi raz byłem świadkiem tego wydazenia coś wspanialaego, mała była silna i sprytna sama znalazła matczyne wymie. Konie to wspaniałe zwierzęta.
Pozdrawiam
pop_szper
Nowy
 
Posty: 1
Rejestracja: Śro, 13 Kwi 2005, 8:20

Postprzez Justyś » Czw, 14 Kwi 2005, 22:19

Pop_szper czy możesz napisać jakiej rasy jest klacz, o której piszesz? Ciekawe, że klacz tak długo odpoczywała, skoro poród przebiegał chyba bez komplikacji - 15 minut to dobry czas;-))
No chyba, że mówimy o folblutkach;-))
Czy zaobserwowaliście kiedy odeszły błony płodowe (łożysko)?

Poród to niesamowite wydarzenie, widziałam juz narodziny źrebaków i cieląt kilka razy i zawsze budzi to moje wzruszenie oraz nieopisane zdziwienie: jakim cudem to długonogie stworzonko jeszcze przed chwilą całe mieściło się tam w brzuchu u mamy - ależ ona musiała się nadźwigać :shock:
Justyś
Nowy
 
Posty: 4
Rejestracja: Wto, 15 Mar 2005, 11:15
Miejscowość: Kraków

Postprzez Julia » Czw, 28 Kwi 2005, 17:49

Mój znajomy kupił klacz i nikt nie wiedział że jest w ciąży. Klacz ta była z natury gruba i nikt się nie kapnął. Jeździli na niej do ostatniego dnia...
Na drugi dzień zobaczyli w boksie martwego już źrebaka :cry: . Okazało się że klacz nie "zlizała" z niego błony płodowej i śluzu i się biedny udusił...

U poprzednich właścicieli klacz ta też się oźrebiła ale nie chciała go karmić i tak samo nie obmyła go i byłby się udusił gdyby nie szybka pomoc człowieka. Jednak mały miał problem z kończynami i zmuszeni byli go uśpić.

Tak niestety czasem się dzieje :cry: ...
Julia
Użytkownik
 
Posty: 21
Rejestracja: Pon, 21 Mar 2005, 20:18
Miejscowość: Kozy


Wróć do Konie

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość

cron